Fragment kadru z filmu "Ciche miejsce" (2018).

RECENZJA FILMU „CICHE MIEJSCE” (2018)

W postapokaliptycznej scenerii, rodzice wraz z trójką dzieci robią „zakupy”, zabierając z niegdyś sklepu tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Porozumiewają się między sobą za pomocą języka migowego i wyraźnie starają się nie hałasować. Najmłodszemu chłopcu, marzącemu o podróży w kosmos, zostaje odmówiony zabawkowy prom kosmiczny. W tym świecie dźwięk to niebezpieczeństwo, a zabawka to niepotrzebne ryzyko. Sposobem na przetrwanie w nowej rzeczywistości jest zachowanie ciszy, gdyż polujące na ludzi potwory korzystają z wyjątkowo czułej echolokacji. Wracając do domu, boso i po ułożonej z piasku ścieżce, rodzina odkrywa przerażający fakt. Chłopczyk, ulegając dziecięcej pokusie, zabrał zabawkę ze sobą. Jego niesłysząca siostra niczym sparaliżowana obserwuje ojca zrywającego się do biegu w stronę brata i matkę, która w ciągu sekundy wpada w skrajną rozpacz. Moment, w którym do dziewczynki dociera pełen obraz sytuacji, uderza również w widza, któremu w podobnej bezsilności pozostaje obserwować jak tragiczne w skutkach może być wydawanie dźwięku w tym świecie.

Fragment kadru z filmu „Ciche miejsce” (2018), wszelkie prawa należą do Paramount Pictures.

Reżyser Cichego miejsca, John Krasinski, kojarzony jest raczej z roli poczciwego Jima Halperta w Biurze (2005-2013), niż z kręcenia horrorów. Przeznaczenie zapukało do drzwi, gdy w lipcu 2016 roku trafił do niego zarys scenariusza napisany przez Bryana Woodsa i Scotta Becka. Oto ojciec dwóch córek, z których młodsza dopiero co się urodziła, otrzymał materiał o rodzicach gotowych poświęcić wszystko, by ratować swoje dzieci. Do zrealizowania filmu zachęcała reżysera żona, również parająca się aktorstwem, Emily Blunt. Krasinski pomógł ukończyć scenariusz, a Blunt po jego przeczytaniu zdecydowała, że musi zagrać w filmie męża. Ostatecznie oboje zostali obsadzeni w rolach rodziców i choć prawdziwe pary na ekranie już się w przeszłości zdarzały, to trudno mi sobie przypomnieć kiedy ostatnio oglądałem dwójkę tak naturalnie czułych, dbających o siebie ludzi. W jednej ze scen małżeństwo bardzo cicho i powoli tańczy, słuchając muzyki na jednej parze słuchawek. On odgarnia delikatnie jej włosy, ona kładzie jego rękę na swoim brzuchu, w którym rośnie ich kolejne dziecko. Nie widzą poza sobą i swoimi dziećmi świata. Świata, którego w istocie poniekąd już przecież nie ma.

Fragment kadru z filmu „Ciche miejsce” (2018), wszelkie prawa należą do Paramount Pictures.

Na uwagę zasługuje również młodziutka Millicent Simmonds grająca córkę pary. Reżyser uparł się, by obsadzić w tej roli niesłyszącą aktorkę. Chciał dzięki temu mieć cały czas na planie kogoś, kto pomagałby mu rozumieć życie bez dźwięku. W scenie, w której dziewczyna buntuje się przed ojcem i oboje kłócą się w języku migowym, jesteśmy świadkami tego jak długą drogę razem przebyła ze sobą zarówno dwójka bohaterów, jak i aktorów.

Fragment kadru z filmu „Ciche miejsce” (2018), wszelkie prawa należą do Paramount Pictures.

Posługując się tak niewielką ilością dialogów, to na warstwie wizualnej spoczywa ciężar opowiadania historii. Również na tym polu udało się twórcom odnieść niemały sukces. Zdjęcia Charlotte Bruus Christensen, nagrodzonej w Cannes za Polowanie (2012), są zarówno piękne, jak i funkcjonalne. Operatorka umiejętnie bawi się zarówno sztucznym i naturalnym światłem, nadając filmowi nieco westernowego charakteru. Całość, nagrana na taśmie 35 mm, została również bardzo umiejętnie pocięta i zmontowana (Chistopher Tellefsen). Ani jedna klatka nie wydaje się być zbędna. Równie starannie została wykonana scenografia, za którą odpowiada Jeffrey Beecroft, nominowany wcześniej do Oscara za Tańczącego z Wilkami (1990). Dekoracje na planie, zwłaszcza wystrój rodzinnej farmy, również rozwijają fabułę. Regał pełen ziół, które hoduje matka, powieszone na ścianach zdjęcia, czy snopki pokryte kocami snopki służące za łóżka, sprawiają, że dom wydaje się rzeczywiście być zamieszkały. Tylko kilka scen zostało nagranych w studiu, reszta to wyszukane lokacje zaadaptowane na potrzeby filmu, łącznie z ogromnym polem kukurydzy wyhodowanym specjalnie przez lokalnych rolników. Tego rodzaju praktyczne podejście to – w dobie generowania wszystkiego w komputerze – prawdziwa rzadkość.

Fragment kadru z filmu „Ciche miejsce” (2018), wszelkie prawa należą do Paramount Pictures.

Ciche miejsce jest też filmem wyjątkowym na tle wielu horrorów, których twórcy rozleniwili się i uzależnili swoje dzieła od prawie nieobecnego tutaj dźwięku. To, że mniej często znaczy więcej, brzmi trochę banalnie, ale należy pamiętać, że wiele niemych filmów grozy z początku XX wieku radziło sobie wyśmienicie bez ciągłych jump scare’ów i hektolitrów krwi na ekranie. Cisza, w połączeniu z małymi, czułymi scenami rodzinnymi, nadaje Cichemu miejscu tak intymnego charakteru, iż momentami możemy zapomnieć, że oglądamy film i mieć wrażenie jakbyśmy sami byli uczestnikami ukazywanych wydarzeń. Zamiast bać się dźwięków, boimy się wydać dźwięk, a zamiast bać się tego co nęka naszych bohaterów, boimy się o nich.

Ikona oceny 4.

Krótko o sobie - prowadzę bloga o audiowizualnej kulturze i rozrywce, studiuję filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s