Fragment kadru z filmu "Grzeczni chłopcy" (2019).

RECENZJA FILMU „GRZECZNI CHŁOPCY” (2019)

Od momentu debiutu w „Pokoju” (2015), Jacob Tremblay wpisał do swojego CV już co najmniej kilka filmów i zarazem ról, którymi nie powstydziłby się chyba żaden starszy aktor. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ten kanadyjski Wonder Kid, dopiero za nieco ponad sześć tygodni od opublikowania tej recenzji, skończy trzynaście lat. Podobnie fortuna stoi po stronie innego Kanadyjczyka, Setha Rogena, który posługując się stosunkowo niewielkimi budżetami, produkuje filmy, które zarabiają co najmniej dobrze, jeśli nie świetnie. Spotkanie tych dwóch rodaków ze złotym dotykiem wydawało się kwestią czasu i tak właśnie się stało.

Fragment kadru z filmu „Grzeczni chłopcy” (2019), wszelkie prawa należą do Universal Pictures, źródło: The Movie Database.

Chociaż Rogen wydaje się być „mózgiem” operacji Grzeczni chłopcy, to reżyserem filmu jest debiutant w tej roli i jednocześnie scenarzysta, Gene Stupnitsky. Do tej pory znany był głównie właśnie ze scenariuszy pisanych wraz z panem o nazwisku Lee Eisenberg. Ta dwójka wspólną karierę zaczęła od Biura (2005-2013), a później napisali między innymi Rok pierwszy (2009) i Złą kobietę (2011). Poziom tych dzieł jest zróżnicowany, ale istnieje jeden wspólny mianownik – wszystkie są, chociaż momentami, zabawne. Scenariusz Grzecznych chłopców również napisali we dwoje i pytanie o to jak wyjdzie tym razem, samo cisnęło się na usta przed seansem.

Fragment kadru z filmu „Grzeczni chłopcy” (2019), wszelkie prawa należą do Universal Pictures, źródło: Universal Pictures.

Pomysł na film zdaje się być skopiowany z innego filmu Rogena, Supersamca (2007). Tam mamy do czynienia z trzema chłopakami kończącymi liceum, którzy czując nadchodzący czas zmian i korzystając ze zbliżającej się imprezy, na której będzie „każdy”, zamierzają zaimponować rówieśnikom spożywaniem alkoholu i straceniem dziewictwa. W Grzecznych chłopcach jest prawie to samo – licealistów zamieniono tu na amerykańskich szóstoklasistów (11-12 lat), wódkę na trzy (maksymalnie cztery) łyki piwa, a utratę dziewictwa na pierwszy pocałunek. To co wyjątkowe w tej komedii, to próba nadania bohaterom, Maxowi, Lucasowi i Thorowi, nieco głębi. Max jako pierwszy z trójki czuje popęd seksualny i podkochuje się w jednej z dziewczyn. Rodzice Lucasa się rozwodzą, a sam chłopiec jest bardziej rozwinięty emocjonalnie od rówieśników. Thor natomiast, marzy o karierze piosenkarza i zawzięcie walczy o bycie zaakceptowanym przez innych.

Fragment kadru z filmu „Grzeczni chłopcy” (2019), wszelkie prawa należą do Universal Pictures, źródło: Universal Pictures.

Podobnie do bohaterów Supersamca, tutaj również mamy do czynienia z przeróżnymi przygodami po drodze na zapowiedzianą od początku imprezę. Jest jednak coś bardziej niewinnego i szczerego w tej trójce prawie nastolatków. Pomimo przeciwności, które skazują przyjaciół na kontakt między innymi z erotyką, przemocą, alkoholem i narkotykami – w głębi duszy rzeczywiście są oni grzecznymi chłopcami, którzy nie tyle chcą się dopasować do tych niegrzecznych, co nie widzą innego wyjścia. Do utrzymania tego wrażenia znacznie przyczyniają się aktorzy i aktorki, w tym również, a może nawet zwłaszcza, to ich młodsze pokolenie. Wspomniany Jacob Tremblay trzyma bardzo wysoki poziom, a Keith L. Williams i Brady Noon w rolach pozostałej dwójki, niewiele mu ustępują. Do tego otrzymaliśmy wspaniały drugi plan z tak wspaniałymi komikami jak Will Forte, Stephen Merchant czy Retta. Dzięki tym zabiegom scenariuszowym i aktorskim, film wypada dość świeżo i przez większość czasu jest naturalnie zabawny.

Fragment kadru z filmu „Grzeczni chłopcy” (2019), wszelkie prawa należą do Universal Pictures, źródło: Universal Pictures.

Jak na złość, pomimo elementów wyjątkowych, na całość składa się również całkiem sporo niezbyt ciekawych rozwiązań. Największym grzechem filmu jest powtarzanie gagów. Przykładowo nieświadomość z jaką chłopcy podchodzą do gadżetów erotycznych znalezionych w sypialniach rodziców jest urocza i zabawna… za pierwszym, drugim i może trzecim razem, ale nawet najlepszy dowcip powtarzany w nieskończoność przestaje być śmieszny, a komedia powtarzająca się, to komedia, która się tylko dłuży. Podobnie jest z przeklinaniem, które w ustach jedenastolatka za pierwszym razem brzmi szokująco komicznie, ale po kilkunastu razach zdaje się być odrobinę niesmaczne. Przez tego typu podejście, film traci szansę na bycie komedią dla osób w każdym wieku – tych, którzy problemy bohaterów właśnie przeżywają, oraz tych, którzy te problemy już przeżyli. Końcowy produkt jest godny polecenia, ale tylko niektórym. Wymaga nieco dystansu i niespecjalnie nadaje się jako źródło inspiracji dla dzieci. Szkoda. Mogła być rewelacja, a wyszła nienajgorsza komedyjka o dzieciakach, którą większość z nas zapomni równie szybko, jak pierwsze wagary.

Ikona oceny 3.

Krótko o sobie - prowadzę bloga o audiowizualnej kulturze i rozrywce, studiuję filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s