Banner Mediakrytyk.

MEDIAKRYTYK – POZYCJA OBOWIĄZKOWA KAŻDEGO MIŁOŚNIKA KINA I NIE TYLKO

Mediakrytyk to polski agregator recenzji filmów (a niebawem również seriali), który polecam w zasadzie każdemu, a szczególnie osobom lubiącym być na bieżąco z nowościami kinowymi. Jak informowałem wcześniej na Facebooku, od 1 września w serwisie będą pojawiać się wszystkie moje recenzje. Postanowiłem w ramach podziękowań za nawiązanie współpracy, napisać co nieco o tym jak działa Mediakrytyk. Nie jest to wpis sponsorowany, ani napisany na zlecenie, więc przeczytacie tu wyłącznie moją opinię o tej stronie i jej funkcjach.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk, wszelkie prawa zastrzeżone.

Muszę przyznać, że początkowo podchodziłem do tego serwisu z rezerwą. Od bardzo dawna korzystam z Rotten Tomatoes, więc gdy trafiłem na stronę Mediakrytyk zdawało mi się, że mam do czynienia z prostą kopią tego co na zachodzie istnieje już od lat. Szybko jednak przekonałem się, że jestem w błędzie. Polski agregator korzysta z bardzo ubogiej szaty graficznej, co na pierwszy rzut oka wygląda mało zachęcająco, ale po chwili spędzonej na stronie okazuje się, że to właśnie bardzo duży plus. Brak zbędnych upiększeń bardzo poprawia czytelność, a to jest przecież najważniejsze, gdy wyszukujemy… no właśnie, co dokładnie można wyszukiwać? Otóż opcji jest wiele, dlatego też polecam tę stronę nawet osobom nie zainteresowanym filmem w takim stopniu jak ja. Dla kogoś, kto w kinie jest okazjonalnym gościem, jest to okazja do sprawdzenia przed seansem z jaką prawdopodobnością dany utwór się spodoba. To projekt całkowicie polski i znajdziemy tu recenzje napisane wyłącznie przez naszych rodzimych krytyków. Filmy możemy segregować po dacie od premiery, albo dacie do premiery (niektóre udaje się krytykom obejrzeć wcześniej). Dostępny jest ranking według ocen i popularności, a na użytkowników czeka wiele filtrów zawężających wyszukiwania. Istnieje również możliwość przeglądania filmów według aktorów, reżyserów czy innego rodzaju twórców. Moim ulubionym sposobem przeglądania treści jest wyszukiwanie recenzji według krytyków, źródeł lub użytkowników. Źródło to nic innego jak miejsce, z którego pochodzi recenzja, na przykład danieljaszcz.blog. Zarejestrowani użytkownicy mają możliwość oceniania filmów, dodawania ich do różnego rodzaju list, obserwowania ich i tak dalej. Po spełnieniu ustalonych kryteriów i nawiązaniu współpracy można dodatkowo otrzymać status krytyka. Lista obecnych tu osób jest bardzo długa, więc wymienię tylko kilka popularnych nazwisk – Michał Oleszczyk, Tomasz Raczek, Michał Walkiewicz, Dawid Adamek czy Jakub Dębski. Warto zaznaczyć, że Mediakrytyk stawia na możliwie jak najlepsze teksty, ale jednocześnie nie wyklucza osób o mniejszym doświadczeniu czy dorobku.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk, wszelkie prawa zastrzeżone.

Na stronie każdego filmu zobaczymy całą masę różnych ciekawych statystyk, ale najważniejsze są dwie ramki ze średnimi ocenami krytyków i użytkowników, które pozwalają jednym spojrzeniem dowiedzieć się z jakiego typu filmem mamy do czynienia. Kwadratowa ramka zawiera średnią ocen krytyków. Mediakrytyk korzysta ze skali dziesięciostopniowej, ale również korzysta z konwersji jeśli jakiś krytyk używa innej skali (na przykład moja, pięciostopniowa). Gdy takich ocen dla danego dzieła pojawi się więcej niż trzy, ramka otrzymuje kolor fioletowy (negatywna ocena, średnia poniżej lub równa 5,9) lub zielony (pozytywna ocena, średnia równa lub wyższa 6,0). Dodatkowo filmy, które zebrały co najmniej 20 recenzji ze średnią minimum 7,5, otrzymują zielone wypełnienie ramki – oznacza to film „uznany”, czyli poniekąd odpowiednik „Certyfikatu Świeżości” (Certified Fresh) na Rotten Tomatoes. Oprócz ocen, przy każdym odnośniku do recenzji znajdziemy jej krótki fragment będący jednocześnie swego rodzaju podsumowaniem – ponownie podobnie jak na amerykańskim odpowiedniku. Oceniać mogą również użytkownicy, a średnia ich ocen prezentowana jest w taki sam sposób, a jedynie w innej ramce.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk, wszelkie prawa zastrzeżone.

Ta ostatnia funkcja jest dostępna również na Rotten Tomatoes, więc nasuwa się pytanie – skoro tak wiele jest wspólnych cech, to dlaczego warto w ogóle korzystać z polskiego agregatora? Ważnym powodem jest wspomniana już wcześniej czytelność strony. Korzystanie z niej jest o wiele przyjemniejsze i łatwiejsze niż w przypadku Rotten Tomatoes. Dobre, bo nasze – to kolejny powód. Oczywiście warto czasem nabrać światowej perspektywy, ale w amerykańskim serwisie bardzo często brakuje recenzji filmów polskich czy europejskich, które są dystrybuowane w naszym kraju. Dodatkowo nie każdy przecież posługuje się językiem angielskim na tyle, by poradzić sobie z recenzją w tym języku. Trzeci powód jaki zaproponuję, to przyszłość. Na Rotten Tomatoes nie doczekaliśmy się zbyt wielu przeobrażeń w ostatnich latach, natomiast Mediakrytyk, choć sporo młodszy, wprowadził już wiele pozytywnych zmian i zdaje się słuchać swoich użytkowników znacznie bardziej. Ogromna jest też różnica w sposobie wyświetlania ocen. W przypadku amerykańskiego serwisu mamy procent świadczący o tym, ilu krytyków nagrodziło film pozytywną oceną, a w przypadku polskiego – jaka jest średnia ocen krytyków. Na Rotten Tomatoes tę ostatnią też można podejrzeć, ale wiąże się to z dodatkowym kliknięciem, o czym nie wszyscy niestety wiedzą. Czytelnicy na całym świecie nauczyli się traktować wynik procentowy opatrznie. Zamiast czytać go jako „procent z jakim jest szansa, że uznasz ten film za przynajmniej niezły”, upatrują się w nim oceny. Jest to błędne założenie, bo 100% uznania może mieć zarówno film oceniony przez wszystkich krytyków na 6 (w skali 1-10), jak i film oceniony przez wszystkich na 10. Łatwo w ten sposób pomylić przeciętny film z wybitnym. Od tego problemu na szczęście wolny jest Mediakrytyk. Ostatnią zaletą polskiego agregatora, na którą zwrócę uwagę, jest fakt, o którym już wcześniej napomknąłem. Oprócz krytyków „zawodowych”, znajdziemy tu wiele ciekawych opinii stworzonych przez blogerów, vlogerów i innych zaangażowanych osób, które niekoniecznie utrzymują się z pisania recenzji. Dodaje to niesamowicie ciekawej perspektywy, której w Rotten Tomatoes próżno szukać.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk, wszelkie prawa zastrzeżone.

Na koniec wyznam jeszcze co marzy mi się zobaczyć pewnego dnia w serwisie Mediakrytyk. Pewnie nie trudno zgadnąć, że skoro filmy już są, a seriale będą niebawem, to w kwestii treści do pełni szczęścia brakuje mi tylko gier wideo. Mam nadzieję, że może kiedyś uda się zaimplementować taką funkcjonalność. Uważam, że znaleźliby się czytelnicy zainteresowani tą tematyką, a mnie nie udało się w polskiej części internetu znaleźć agregatora recenzji gier z prawdziwego zdarzenia. Przydałaby się również aplikacja mobilna, ale realia są takie, że pewnie już o tym pomyślano i jej publikacja jest tylko kwestią czasu. Mediakrytyk w lipcu skończył trzy lata i cieszy się tylko coraz większym zainteresowaniem. Serwis jest w pełni darmowy i nie wymaga rejestracji do przeglądania treści. Już dziś są zapowiadane nowe funkcje (w tym recenzje seriali) i duża rozbudowa. Mnie pozostaje tylko polecać, a Wam (jeśli jeszcze tego nie robicie) korzystać. Banner będący odnośnikiem znajdziecie w lewym dolnym rogu bloga.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Mediakrytyk, wszelkie prawa zastrzeżone.

Krótko o sobie - prowadzę bloga o audiowizualnej kulturze i rozrywce, studiuję filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s