Fragment kadru z filmu "Ostatnia góra" (2019).

RECENZJA FILMU „OSTATNIA GÓRA” (2019)

K2 jeszcze nikomu nie udało się zdobyć zimą. Sama próba wejścia na ten szczyt jest ekstremalnie trudna. W tym roku widzowie na całym świecie mogą towarzyszyć polskim wspinaczom w ich podejściu do ośmiotysięcznika i to nie ryzykując życiem, a co najwyżej upadkiem z fotela. Z wrażenia.

Fragment kadru z filmu
Fragment kadru z filmu „Ostatnia góra” (2019), wszelkie prawa należą do Mayfly.

Dokument opowiada o losach wyprawy na drugą co do wysokości górę świata, która odbyła się pomiędzy rokiem 2017 a 2018. Kierował nią jeden z najbardziej wybitnych w historii wspinaczy, Krzysztof Wielicki, dla którego była to już kolejna próba zdobycia tego szczytu zimą. Jego ekipie udało się osiągnąć poziom około 7400 metrów nad poziomem morza. Z powodu przedłużającej się niekorzystnej sytuacji pogodowej i namnażających się problemów, po aż ponad dwóch miesiącach spędzonych na ośmiotysięczniku, wyprawa została zakończona.

Fragment kadru z filmu
Fragment kadru z filmu „Ostatnia góra” (2019), wszelkie prawa należą do Mayfly.

Byłem przerażony oglądając po raz pierwszy Everest (2015). Film wprawdzie miał swoje problemy z warstwą narracyjną, ale same zdjęcia i świadomość, że to inscenizacja prawdziwych wydarzeń, przyprawiały o lekkie zawroty głowy. Ostatnia góra to zapis dokumentalny, więc odczucia podczas seansu są dodatkowo spotęgowane. Na ekranie widzimy niemałą część problemów, na jaki natknęli się wspinacze. Między innymi: rany, nieporozumienia, niemal cudowne uniknięcia śmierci, rozmowy z bliskimi czekającymi w domu oraz oczywiście próba ratowania Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol, którą śledziły w mediach miliony, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Fragment kadru z filmu
Fragment kadru z filmu „Ostatnia góra” (2019), wszelkie prawa należą do Mayfly.

Reżyserem Ostatniej góry jest Dariusz Załuski, wspinacz, a przy tym filmowiec, który jest również odpowiedzialny za część wykonanych zdjęć. Wiadomo, w takich warunkach trudno wymagać czegokolwiek, nie można liczyć na dodatkowe oświetlenie czy powtórzenie nagrania. Często trzeba się zadowolić tym co jest, więc pozostałą część zdjęć wykonali inni członkowie ekipy Wielickiego. Złożenie wszystkich nagrań w jedną i spójną kompozycję na pewno było nie lada wyzwaniem. Reżyserowi jednak się to udało, a moim zdaniem efekt końcowy jest więcej niż zadowalający. Dokument od samego początku unika zbędnych wprowadzeń i rzuca widza prosto w wir wydarzeń. Tempo nigdy nie zwalnia, chociaż w rzeczywistości oczywiście wspinaczom zdarzały się „przestoje”, które tutaj zostały umiejętnie wycięte. Co więcej, całość jest zmontowana tak, by opowiadać pomniejsze historie z wyprawy, czerpiąc przy tym z rozmaitych gatunków i podgatunków filmowych. Mamy do czynienia na przykład z thrillerem, gdy wspinacze mierzą się uciekającym czasem, lawiną i spadającymi kamieniami. Jest oczywiście wątek dramatyczny w postaci konfliktu pomiędzy grupą a Denisem Urubko, który w pewnym momencie postanawia zdobyć szczyt samodzielnie i bez pozwolenia. Jest przygoda, dużo wątków komediowych i elementy komediodramatu. Przy akcji ratunkowej pojawiają się znamiona filmu katastroficznego i ponownie tragicznego dramatu (nawet psychologicznego) po odnalezieniu samej Revol. Taka mieszanina w przypadku dokumentów to rzadkość i element podkreślający wyjątkowość Ostatniej góry. Umiejętnie prowadzona „narracja”, piękne i przytłaczające zdjęcia, prawdziwy ludzki dramat, który angażuje widza – czegóż więcej można wymagać?

Fragment kadru z filmu
Fragment kadru z filmu „Ostatnia góra” (2019), wszelkie prawa należą do Mayfly.

Zdecydowanie jest to jeden z najwybitniejszych filmów nagranych kiedykolwiek na tak dużej wysokości. Nawet jeśli zdobywanie szczytów nie leży w kręgu zainteresowań potencjalnego widza, to nie wyobrażam sobie jak mógłby on oglądać Ostatnią górę i nie poczuć szybciej bijącego serca. To jeden z tych przypadków, w których rzeczywistość jest od fikcji bardziej przerażająca i ciekawa zarazem.

Ikona oceny 5.

Krótko o sobie - prowadzę bloga o audiowizualnej kulturze i rozrywce, studiuję filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Jedna uwaga do wpisu “RECENZJA FILMU „OSTATNIA GÓRA” (2019)

  1. Wspaniale się to oglądało, szkoda, że nie trwał 4 godziny. Ale podkład muzyczny autorstwa Mai Pietraszewskiej-Koper na bardzo niskim poziomie, do znudzenia powielane typowo polskie cliché, supermęska, silnie dominująca prymitywna rąbanina, jak podkład do imprezy masowej w Kutnie. To samo było w „Himalaistach” i kilku innych polskich dokumentach o odważnych ludziach. A można było sięgnąć do spokojnych brzmień, spójnych z przestrzenią, wiatrem, potęgą, tamtą niezwykłą przyrodą i z Pakistanem. Mimo tej kiczowatej muzy, kadry i transfer uczuć i emocji z ekranu do mojego ciała odbywał się bez przeszkód, czasem mocno zapierałem się o fotel z przodu, chyba, że zagrała muzyka, wtedy przestawałem cokolwiek czuć.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s